Panaceum na biedę? James Vance znalazł długo wyczekiwane rozwiązanie problemu: wystarczy ciężej pracować! Nieco ponad trzydziestoletni Amerykanin w swojej autobiografii opisuje trudne dzieciństwo, niekończące się zmagania matki z nałogiem, błogosławieństwo bycia wychowywanym przez srogich acz kochających dziadków oraz zwieńczoną sukcesem próbę wydostania się ze społecznych nizin i awansowanie do klasy wyższej. Napisana prostym i żywym językiem książka jest zapisem imponującej kariery Vance’a; lektura traci jednak swój urok w momencie gdy autor zaczyna wytykać palcem i wykazywać kompletne niezrozumienie dla tych, którym zabrakło szczęścia, talentu lub wsparcia, by odnieść podobny życiowy sukces . Szkoda, że prosty, zero-jedynkowy świat Vance’a nie istnieje.

Elegia dla bidoków (org. Hillbilly Elegy. A Memoir of a Family and Culture in Crisis)
J. D. Vance
Tłumaczenie Tomasz Gałązka
Wydawnictwo Marginesy, 2018 (org. Harper, 2016)
[Książkę czytałam w języku angielskim; powyższa ocena dotyczy tej wersji językowej]
Komentarze