Bardzo osobista, przez co nieustannie dryfująca pomiędzy reportażem a powieścią, książka Charliego LeDuffa, jest elegią dla jednego z najsłynniejszych industrialnych miast świata. Detroit czyta się jak kryminał. Trup ściele się gęsto, policja ma ręce pełne roboty, a galeria opryszków jest pokaźna i każdy znajdzie swój ulubiony typ czarnego charakteru. Rzecz w tym, że to nie fikcja, a bolesny upadek miasta będącego niegdyś chlubą przemysłowej Ameryki, wydaje się być permanentny i nieodwracalny. Detroit to papierek lakmusowy kondycji całego kraju, w którym większość wykreśliła słowo nadzieja ze swoich słowników. Choć nie wszystkie rozdziały prezentują ten sam poziom, od książki trudno się oderwać.

Detroit. Sekcja zwłok Ameryki (org. Detroit: An American Autopsy)
Charlie LeDuff
Wydawnictwo Czarne, 2015 (org. The Penguin Press, 2013)
[Książkę czytałam w języku angielskim; powyższa ocena dotyczy oryginalnej wersji językowej]

Zapisz

Zapisz

Komentarze