Wznowiona ostatnio w Polsce Zima w Lizbonie, promowana jest jako kuszące połączenie powieści kryminalnej, gorącego wątku miłosnego i jazzu. Brzmi smakowicie, ale czy faktycznie warto po książkę Moliny sięgnąć? Hiszpański autor na kartach Zimy popada w pretensjonalność i komiczną pompatyczność. Przez ponad 200 stron śledzimy losy niewylewającego za kołnierz, niespełnionego w życiu osobistym jazzowego pianisty, dręczonego obsesyjną miłością do niejakiej Lukrecji, która ostatecznie wplątuje go w poważne tarapaty. Plusem są opisy spowitego w dymie papierosowym życia muzyków jazzowych, jednak cała historia jest mocno nieprawdopodobna, zachowania bohaterów mało zrozumiałe, dialogi sztywne, styl pisarski flegmatyczny, zaś ogół zwyczajnie nuży i nie angażuje.

Zima w Lizbonie (org. El invierno en Lisboa)
 Antonio Muñoz Molina
 Wydawnictwo Rebis, 2016 (org. Seix Barral, 1987)

Zapisz

Zapisz

Komentarze