Książki nawiązujące do duchowości tak wschodu jak i zachodu, nie są moim literackim konikiem, jednak od czasu do czasu lubię zaglądać do nietypowych dla mojego gustu książek. Powieść Bajaja drażni jednak kompletnym oderwaniem od rzeczywistości i niedającą się bronić bezsensownością motywów postępowania głównego bohatera. Nużą opisy kolejnych jogistycznych technik, praktyk i póz. Wraz z kolejnymi kartami książki nadchodzą opisy milczących przez dekady guru, lewitacji i pogawędek z himalajskim niedźwiedziem dzięki sile woli. Przy największych staraniach aby pozostać otwartą na coś, co na co dzień nie jest moją bajką, trudno było mi znieść bełkot à la Coelho, zakrapiany pikantnym, indyjskim sosem.

The Yoga of Max's Discontent
Karan Bajaj
Riverhead Books, 2016
[Książkę czytałam w języku angielskim; powyższa ocena dotyczy oryginalnej wersji językowej]

Zapisz

Zapisz

Komentarze