Nienawiść od miłości dzieli zaledwie jeden krok, zwłaszcza w tej najbardziej skomplikowanej z międzyludzkich relacji, matka-córka. Rudan ewidentnie nie ma problemów z podejmowaniem wyjątkowo kontrowersyjnych tematów i uderzaniem brzydką prawdą między oczy. Jej nadzwyczajnie szczere, często bezwzględne tyrady rozprawiają się z mitem miłości bezwarunkowej, doniosłością śmierci rodzica oraz społeczną presją by poświęcić się opiece nad starym, zniedołężniałym rodzicielem i w milczeniu dźwigać swój krzyż (zwłaszcza, jeśli jest się kobietą). Oby cię matka urodziła ma znakomite, błyskotliwe momenty, ale całość mnie zmęczyła. Miałam wrażenie przypadkowego znalezienia się na psychoterapii rozżalonej, monologującej autorki, która jednak niekoniecznie została przeznaczona dla moich uszu.

Oby cię matka urodziła (org. Dabogda te majka rodila)
Vedrana Rudan
Tłumaczenie Marta Dobrowolska - Kierył
Wydawnictwo Drzewo Babel, 2016 (org. VBZ, 2010)
Komentarze