To mogła być bardzo dobra, a przede wszystkim ważna książka. Niestety świetny pomysł fabularny rozmywa się w kilometrach ideologicznych tyrad, nudnie prowadzonej akcji i płaskich dialogach szablonowych bohaterów. Przyszłość wykreowana przez Robinsona do złudzenia przypomina dzisiejszą rzeczywistość, prócz faktu, że globalne ocieplenie dało się ludzkości we znaki i Nowy Jork przypomina bardziej Wenecję niż znane nam obecnie Wielkie Jabłko. Niestety z ciekawej koncepcji nie rodzi się żadne interesujące rozwinięcie. Akcja ślimaczy się niemiłosiernie, zaś bohaterowie Robinsona przechadzają (lub raczej przepływają) po ulicach NYC i wygłaszają polityczne kazania zbieżne z poglądami samego pisarza. Niestety książka bardziej przypomina ideologiczną broszurę niż literaturę.

New York 2140
Kim Stanley Robinson
Orbit, 2017
[Książkę czytałam w języku angielskim; powyższa ocena dotyczy tej wersji językowej]
Komentarze