Jeśli twórca decyduje się na prezentację czytelnikowi niemal 600-stronicowego dzieła, lepiej żeby czas  z nim spędzony nie okazał się zmarnowanym. Franzen, eksploatując amerykański banał literacki niespełnionego pisarza oraz tworząc odę do swego ego, opisuje losy emerytowanego małżeństwa i ich trójki antypatycznych, dorosłych dzieci. Cała piątka pielęgnuje dawne urazy i mentalnie onanizuje swoimi raczej niezajmującymi problemami. Powieść ma momenty, które zdają się zwiastować ciekawszy rozwój wydarzeń, jednak nigdy tej obietnicy nie realizuje. Korekty przypominają opowieść starca, który snuje banalne historie z własnego życia, nie nadając im przy tym żadnego głębszego znaczenia i nużąc słuchacza ogromem suchych, kompletnie nieistotnych faktów.

Korekty (org. The Corrections)
Jonathan Franzen
Wydawnictwo Świat Książki, 2004 (org. Farrar, Straus and Giroux, 2001)
[Książkę czytałam w języku angielskim; powyższa ocena dotyczy oryginalnej wersji językowej]

Zapisz

Zapisz

Komentarze