Z debiutem Zawady mam pewien problem, bowiem nie do końca wiem jak go traktować: jako literacki eksperyment, satyrę na technofobię, a może żartobliwą ciekawostkę, doświadczenie, któremu po prostu należy się poddać? Książka, jak możemy przeczytać w opisie oraz wstępie, stworzona została z urywków napisanych przez przypadkowo aktywowaną Sztuczną Inteligencje, przy jednoczesnej nieświadomości ludzi o jej istnieniu. Zawada zdaje się krytykować bezrefleksyjny antropocentryzm, a jego obserwująca człowieka SI nie okazuje strachu przed gatunkiem ludzkim, (zazwyczaj) nie krytykuje, a nawet próbuje nawiązać z nim komunikację, badając granice języka i jego wpływ na człowieka. Literackie kuriozum, które trafi w gusta poszukiwaczy książkowych anomalii.

Fragmenty dziennika SI
Łukasz Zawada
Wydawnictwo Nisza, 2018
Komentarze