Inne

3 filmy, które warto obejrzeć tego lata

Czasem warto zrobić sobie przerwę od literatury i poświęcić wolny czas na zapoznanie się z propozycjami twórców filmowych. Na tegoroczne lato wybrałam dla Was trzy obrazy, które choć bynajmniej nie reprezentują kina beztroskiego i pozbawionego refleksji, zawierają zaś w sobie sporą dawkę ciepła, a letnie słońce przebija w zdecydowanej większości ich kadrów.

#1 Mustang (reż. Deniz Gamze Ergüven, 2015)

To bez wątpienia najsmutniejszy i najbardziej wstrząsający w tym zestawieniu obraz. Film o tragedii młodziutkich dziewczyn, którym przyszło żyć w okrutnym, zdominowanym przez mężczyzn świecie. Świecie surowych i bezlitosnych nakazów i zakazów, w którym nie pozwala się im na beztroskę, na normalne dojrzewanie, na bycie dziećmi, którymi przecież wciąż są. Ale czy na pewno młodość można tak łatwo ujarzmić? Film, przy całym tragizmie, ma w sobie ogromne pokłady ciepła i eteryzmu, wzruszająco ukazuje silną więź między siostrami, które walczą o jak najdłuższe pozostanie w magicznej, dziecięcej rzeczywistości, tak różnej od tej, która znienacka zjawia się w drzwiach ich domu i po kolei rozdziela dziewczynki. Piękny i straszny zarazem film, który z dużym prawdopodobieństwem wyciśnie niejedną łzę wzruszenia i niezgody na rzeczywistość, która wciąż ma miejsce w zbyt wielu regionach na świecie.

#2 Czerwony żółw (reż. Michael Dudok de Wit, 2016)

Przepiękna i dopracowana w wizualnych detalach animacja, a zarazem głęboko poetycka baśń dla dorosłych. Choć w całym filmie nie pada ani jedno słowo, po zakończonym seansie w głowie kotłuje się tsunami myśli. Czerwony żółw to subtelna, refleksyjna medytacja filmowa, która skłania do refleksji nad człowieczeństwem, samotnością, miłością, poświęceniem, wartością rodziny, jak i samą naturą, od której współczesny człowiek desperacko próbuje się alienować. Oto rzecz, która jest więcej niż filmem, będąc momentami doświadczeniem niemal transcendentalnym.

#3 20th Century Women (reż. Mike Mills, 2016)

Film niesiony głównie znakomitymi kreacjami aktorskimi i cudownym, parnym klimatem końca lat 70. To obraz, w którym pozornie niewiele się dzieje, jednak reżyser ma nadzwyczajnie bystre oko do trafnych społecznych obserwacji; ciekawie oraz wiarygodnie rozrysowuje swoje postaci, ze szczególnym uczuciem i szczerym zainteresowaniem skupiając się na kobietach, tak długo pomijanych w amerykańskim kinie. Inteligentny, zabawny, momentami dziecięco „głupawy” dramat, który zostawi Was z przyjemnym uczuciem ciepła w sercu i dobrze spędzonym czasem.

Komentarze